30 stycznia 1933 r. prezydent Paul von Hindenburg mianuje Adolfa Hitlera Kanclerzem Niemiec, w tym dniu rozpoczęła się III Rzesza Niemiecka. Na rozpoczęcie wielki entuzjazm, skończyło się bezrobocie, praca stała się obowiązkiem, naród zadowolony gdyż mając pracę ma się pieniądze. Blisko Ziemięcic było dużo miejsc pracy, budowano kanał Gliwicki, autostradę oraz inne drogi, rozbudowano kolej - dworzec w Pyskowicach, budowano zbiorniki wodne do regulacji Odry, stawiano nowe domy, wiele pracy w cegielniach itd. Lecz główne pazury Hitler pokazał kiedy uruchomił przemysł zbrojeniowy, teraz żarty się skończyły, nastał czas powagi i wielkich obaw o przyszłość. Nadszedł okres kiedy nawet nazwy miejscowości drażniły rzekomą słowiańszczyzną, burmistrzowie górnośląskich miast i wsi gorliwie przeganiali się w pomysłach na zmianę nazwy swej miejscowości, odbywały się konkursy na nową nazwę. I tak w naszej okolicy - na pierwszy ogień poszło Przezchlebie, nikt mi nie wytłumaczył jakie były kryteria zmiany, czy tłumaczenie dosłowne (z słowiańskiego - polskiego na niemieckie), czy z obserwacji otoczenia gdzie się mieszka Ziemięcice - nazwa Ziemientzitz, pierwotnie Zemeczycz wywodzi się od założyciela czy właściciela wsi rycerza Zementy, lecz pomysłodawcy (chyba nie znając historii wsi) tłumaczyli Zementzitz z Ziemią, a jeżeli ziemia to w niemieckim "Acker oder Feld", więc wyszło im takie proste "Ackerfelde", pierwsza adnotacja dnia 4.02.1935r.
Lata 1935-1939 to okres dalszego rozwoju wsi, zbudowano nawet kilka nowych domów, lecz kto dostał kredyt na budowę musiał oświadczyć, że weźmie lokatora, np. w domku o 6 małych pokojach mieszkały 3 rodziny.
W tym czasie liczba mieszkańców przekroczyła 1000, lecz w 1939 r. zakazano budowy nowych domów, można było tylko wykończyć te rozpoczęte. Kiedy dnia 4.09.1934 r. umiera filar republiki Weimarskiej Paul von Hindenburg, władza absolutna przechodzi w ręce Hitlera. Od tego momentu jest tylko jeden cel - zbrojenie, powstały wielkie koncerny zbrojeniowe, było nawet za mało rąk do pracy. Młodzi chłopcy - to już tylko materiał wojskowy, przyszedł okres kiedy się skończyły sentymenty rodzinne - niemieckie czy polskie - wszyscy mieszkańcy wsi Ackerfelde posiadali obywatelstwo niemieckie i młodzi podlegali służbie wojskowej. Wszechmocny wódz siał nienawiść do wszystkich którzy jemu nie służyli bezgranicznie, nawet zmieniano nazwiska. W naszej wsi oprócz zmiany nazwy na Ackerfelde zmieniono wiele nazwisk, takie nazwiska jak Kowolik, Lis, Woźnica były niepożądane, należało je zmienić jeżeli chciano pozostać na stanowisku.
1.09.1939 r. wybuch II wojny światowej, linia frontu była tuż za naszą miedzą, gdyż 10-15 km do granicy to żadna odległość. Ci chłopcy z naszej wsi, którzy aktualnie odbywali służbę wojskową byli już przewiezieni na linię frontu. pierwszy poległy z naszej wsi to Rudolf Giliner, zginęło 30 osób.
Zapis z życia Kościoła - jak pisałem - od 1919 roku odprawiano w naszym kościele w każdą niedzielę jedną Mszę św. w języku polskim. Z rozpoczęciem wojny Msza została zakazana, wiernych, którzy jeszcze przychodzili, policja rozganiała, a że proboszcz Scholz bronił swe owieczki został w roku 1940 aresztowany i osadzony w Dachau. W krótkim czasie przysłano dwóch księży do prowadzenia parafii. Pomijając tragedię wojny, okres 1934-1945 był nawet bogaty, można określić dynamiczny, pracy nie brakowało, pieniędzy przybywało, mieszkańcy remontowali lub powiększali swoje domy, zbudowano kilka nowych domów. Rolnictwo się rozwijało, ówczesna mechanizacja szeroko wkroczyła do naszej wsi, snopowiązałka była prawie w każdej zagrodzie, u sołtysa Kornberga była młocarnia, którą w okresie jesieni przewożono do każdego gospodarstwa za niewielką opłatą - do napędu służyła maszyna parowa.
Lecz dobre i spokojne czasy się skończyły, kiedy wojna przyszła w nasze strony, w latach 1943 - 1944 alianci zaczęli bombardować ważniejsze punkty w okolicy - blisko nas Blachownia Kędzierzyn oraz Huta Łabędy(cały ten obszar był przecież wówczas częścią niemiec) - przyszedł rozkaz aby piwnice przystosować dla obrony. Nadszedł ten sam okres jak podczas I wojny światowej, w polu oraz w gospodarstwie pracowały kobiety, oraz dziadkowie, zakazano uboju bydła i trzody dla potrzeb rodzinnych, wszystko zabierano na wojnę. Lecz dobrze zorganizowana wieś nie zazna głodu, płody rolne zawsze rosną, w starszych domach rolniczych są wbudowane piece do pieczenia chleba, a w ostateczności zawsze jest możliwość uboju "jakiegoś ogona"
Tragiczny okres nadszedł zimą 1944 r., linia frontu zbliżała się bardzo szybko, w dodatku przyszła ostra zima, bardzo dużo śniegu, brakowało opału, ludzie pomagali sobie jak tylko najlepiej potrafili. Dnia 22.01.1945 r. w nocy do naszej wsi Ackerfelde weszła Armia Czerwona...
Tekst pochodzi z książki p. Wilhelma Kowolika


